3

Inteligencja kinestetyczna

Zapis live’a FB z 22.11.2017 r. z grupy jogafusion

Kinestetyka najczęściej kojarzy się nam ze zmysłem ruchu. Niektórzy są bardziej wzrokowcami, słuchowcami, niektórzy właśnie najbardziej kinestetykami. To naturalne, że pewne osoby pokazują siebie i swoje emocje poprzez ruch, są to ludzie, którzy więcej gestykulują, są bardziej pobudzeni i aktywni fizycznie. Odbieramy świat wszystkimi zmysłami, tylko u niektórych są te lub inne zmysły bardziej rozwinięte, dominują. Poprzez kinestetykę – zmysł ruchu, możemy się lepiej wyrazić. Czujemy swoje emocje w ciele, np. mówi się, że ktoś skacze ze szczęścia, jest  to typowy objaw pokazywania emocji poprzez ruch, a np. przygarbienie, zawinięcie się w sobie, może być przejawem odcięcia się, chęci ukrycia się. Używamy swojego ciała, żeby pokazać swój nastrój, swoje emocje, żeby zamanifestować siebie światu.

Warto uświadomić sobie w jaki sposób nasze ciało odbiera rzeczywistość, warto ten odbiór – inteligencję kinestetyczną rozwijać. Wiążą się z tym dwa terminy: propriocepcja: to w jaki sposób czujemy ciało w przestrzeni i introcepcja: to w jaki sposób jesteśmy w stanie odczuwać nasze ciało od wewnątrz.  Możemy te umiejętności rozwijać, ćwiczyć dzięki różnym technikom, w których nacisk kładziemy na świadomy ruch.

Na “czucie ciała” składają się dwa aspekty. Pierwsze to wrażenie sensoryczne, które do nas dociera – ciepło, zimno, pieczenie, szczypanie itp.  Drugie to emocjonalny stosunek do tego odczucia – miło, niemiło,  pozytywnie, negatywnie, bezpiecznie, niebezpiecznie.

Przykładowo kiedy robimy pozycję, w której rozciągają się mięśnie łydki możemy to po prostu odczuwać jako pieczenie czy uczucie ciepła, możemy też uznać to za przyjemne lub przeciwnie – za bolesne. Jest to już kwestia percepcji różnych zdarzeń w naszym ciele. W dużej mierze od tego emocjonalnego komponentu będzie zależało co zrobimy dalej, czy uznamy, że jest bezpiecznie, czy należałoby się wycofać.

Poprzez proprioreceptory, które wysyłają sygnał do mózgu, odczuwamy swoje ciało w przestrzeni. Ciało zawsze jest w jakiejś określonej pozycji i możemy ją sobie w każdej chwili uświadomić mając zamknięte oczy. Jest to podstawowe ćwiczenie propriocepcji. Skierowanie uwagi na swoją pozycję w danej chwili. Niestety współcześnie, użyję tu sformułowania Toma Myersa, dochodzi często do amnezji czucia ciała. Naturalne połączenie “ciało – umysł” zaburza się, gdy jesteśmy cały czas w swojej głowie. Gdy błądzący umysł nie ma już umiejętności zatrzymania się i odczuwania chwili obecnej. Możemy to przywrócić korzystając z bardzo prostych technik gdzie ruch i uważność idą w parze.

Trenując propriocepcję chcemy czuć co się wydarza podczas procesu ruchowego i odczuwać swoje ciało w ruchu. Przykładowo podnosząc rękę zwracam uwagę, które obszary się napinają, naprężają; podobnie w przypadku balansu na jednej nodze – nie chodzi tylko o efekt, chcę poczuć cały proces, jak zmienia się środek ciężkości, jak porusza się staw skokowy itp. Oraz co się dzieje, kiedy już jestem w takiej pozycji, w jaki sposób ciało się porusza.

Możemy to ćwiczenie zrobić w każdej chwili. Jadąc tramwajem, nawet w hałasie dnia codziennego warto usłyszeć bicie swojego serca. Są to podstawowe praktyki dbania o siebie: umiejętność zwrócenia uwagi do wewnątrz. Ania Brzegowa

Gdy pozostajemy w bezruchu, tak naprawdę, nasze ciało porusza się, poprzez oddech, bicie serca, i inne procesy w organizmie. Możemy być świadomi tego ruchu. Trenujemy wtedy introcepcję – czucie głębokie.

Introcepcja jest związana z zachowaniem homeostazy w naszym organizmie. Często “wiemy” że coś jest nie tak, czasem określamy to słowami “coś mnie bierze” – gdy np.zaczyna się przeziębienie. To “czucie” jest nam potrzebne, żeby móc odpowiednio reagować na takie subtelne sygnały o zaburzeniu równowagi w naszym organizmie.

Można też to ćwiczyć! Szczególnie podczas relaksacji, medytacji, ale też w codziennych czynnościach, kierujemy uwagę do wewnątrz, obserwujemy co się dzieje. W savasanie odczuwamy jak ciało oddaje się grawitacji, puszczamy wszystko, obserwujemy oddech jak faluje, jak delikatnie porusza naszym ciałem. Możemy to ćwiczenie zrobić w każdej chwili. Jadąc tramwajem, nawet w hałasie dnia codziennego warto usłyszeć bicie swojego serca. Są to podstawowe praktyki dbania o siebie: umiejętność zwrócenia uwagi do wewnątrz.

Gdy jesteśmy w sytuacji kryzysowej, nasz organizm mobilizuje się do walki lub do obrony. Jest to naturalna reakcja organizmu na stres, wtedy odcinamy wiele czynności i odczuć, aby mieć energię. Gdy ta sytuacja mija, organizm wraca do stanu równowagi.

Jeśli nie wraca, to znaczy, że jesteśmy w stanie chronicznego napięcia. Warto więc codziennie choćby przez pięć minut ćwiczyć introcepcję. Kiedy skupiamy się na oddechu i układ nerwowy się wycisza, przepona może swobodnie się poruszać, a organizm orientuje się, że wszystko wróciło do normy. Ciało dostaje sygnał, że może wrócić do homeostazy i odpuścić niepotrzebne napięcie. Od razu skutkuje to wyciszeniem, przywróceniem równowagi na wielu poziomach.

Potrzebujemy stymulacji, bodźców, które będą nas poruszać, wzmacniać nasze ciało, poprawiać krążenie, ćwiczyć koordynację ruchową, stabilność.. Równolegle potrzebujemy wyciszenia i odpuszczenia.  

Jest to dla mnie bardzo ważny filar w jodze fusion – trening umysłu przez trening ciała. Ćwiczenie inteligencji kinestetycznej, czyli ruchowej na poziomie propriocepcji i introcepcji będzie nam dawało ten całościowy efekt. Zarówno stymulacji jak i rozluźnienia. Mając to na uwadze mogę budować całą sesję zajęć. Dlatego czasami pewne ruchy są powolne, po to żeby mieć czas na to czucie. Żeby nie spieszyć się z jednego ruchu do drugiego. Dajemy sobie czas aby poczuć co się dzieje np. w kręgosłupie, stawie biodrowym zanim dodamy kolejny ruch w sekwencji. Czasem te ruchy są celowo szybsze i stymulujące. Umysł uczy się podążać za ciałem, a ciało sobie radzi. Nie musimy wszystkiego przekombinowywać i kontrolować. Można na różne sposoby ćwiczyć propriocepcję, koordynację swojego ciała. Obserwując swoje ciało czy to w ruchu czy bezruchu, ćwiczymy też połączenia w mózgu, to w jaki sposób nasz umysł odbiera wszelkie bodźce z całego ciała. Dzięki takiej celowej nauce nasz ruch staje się bardziej płynny i swobodny. Przechodzimy z układu sympatycznego – stymulującego pracę organów wewnętrznych, do parasympatycznego – pozwalającego na regenerację i rozluźnienie.

Jeśli jest to odpowiednio zbalansowane jesteśmy po zajęciach żywi (bo ta praktyka nie ma powodować jakiegoś zapadania się, wycofywania), naturalnie naenergetyzowani, ale spokojni. Ćwiczmy więc świadomość ciała w ruchu i bezruchu.

Warto mieć tę wiedzę i ją stosować. Zachęcam zwłaszcza do włączenia praktyki introceptywnej, bo ona się najrzadziej wydarza. Najwięcej treningów ruchowych koncentruje się na stymulowaniu. A aspekt relaksacyjny jest często pomijany lub traktowany po macoszemu, w postaci chwili stretchingu. Zadbajmy sami o to, aby mieć czas na kontakt ze sobą na poziomie głębszego odczuwania. Dzięki temu pogłębiamy swoją wrażliwość. Łatwiej odbieramy sygnały od ciała i możemy na nie zareagować np. na nadchodzącą chorobę. Gdy jesteśmy głusi na te bodźce, odcinając się od ciała i informacji, które nam wysyła – możemy niestety pogłębiać stany chorobowe.

Comments 3

  1. I takie możliwości daje właśnie joga. Praktykowanie z Tobą to nieustanny proces rozwoju i poznawania siebie.

  2. Świetny wpis pani Aniu! Niby takie proste rzeczy, a jakże trudno o nie dzisiaj (przynajmniej mi). Dziękuję, że zainspirowała mnie Pani tym wpisem do większego skupienia się na chwili obecnej😊

  3. Zajelo mi to troche czasu by cwiczyc swiadomie. By wsluchac sie w siebie i przemyslec co dany ruch mi daje, jakie partie sa zaangazowane. Pieknie to ujelas. Dziekuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *