Cisza – medytacja solfeżowa: bynature.pl


Cisza. Jestem.

Agnieszka Baczyńska z bynature.pl – tekst i nagranie dla Jesiennego Wzmacniacza – wyzwania Joga fusion.
Uwielbiam jesień. Uwielbiam malownicze żółcie, ochry, brązy i czerwienie, którymi codziennie przez kilka miesięcy możemy dawać się oczarowywać, rozgarniać, grabić, zbierać i pozwalać by z zachwytu odbierało nam mowę. Nie mamy szansy, by oprzeć się urzekającemu wpływowi tego dzieła sztuki. Tym wszystkim oszałamiającym smakom, strukturom i magicznym barwom, które wchodzą nam do domów przez okna. Jakoś wysypują się do koszyków, do kuchni, do słoików, do spiżarni. Spadają na chodniki i za wycieraczki samochodów. Jakoś wkładają się do wazonów i między kartki czytanej właśnie książki. I jakoś tak się dzieje, że ręce same sięgają po te wszystkie kolorowe cuda wypełniając nasze kieszenie właściwie nie wiadomo po co.
Z drugiej strony słyszę wypowiadane jednym tchem: jesienneprzygnębieniedepresjaosłabienieorganizmuispadekodporności. Zauważam. A jakże. Ale szczerze mówiąc, od jakiegoś czasu przestaję je rozumieć. Brzmią obco. Po prostu czuję to inaczej. – Przestałam kupować chusteczki do nosa – powiedziała kilka dni temu moja bliska koleżanka. – Mam wrażenie, że jak je kupię, to natychmiast pojawia się katar. Dokładnie tak. Zastanawiam się, jakby miały się nasze jesienneprzeziebieniaispadkiodporności gdybyśmy wyłączyli zgiełk reklam leków na jesienne dolegliwości, wrzeszczące programy telewizyjne, radiowe, pohukujące artykuły pełne porad jak nie dać się, jak przetrwać, jak zwalczyć. Gdybyśmy znaleźli w sobie ciszę, czy wciąż musielibyśmy z czymś walczyć, przed czymś chronić się?
Wiesz? Jesień ma swoją pieśń
. Ta pieśń sprawia, że łatwiej nam zatrzymać się. Łatwiej nam zauważyć coś więcej niż to, że znowu nie zdążyliśmy, że wciąż nie mamy. Sprawia, że rzeczy do zrobienia, do przemyślenia przestają być aż tak ważne. Posłuchaj. Słyszysz? Każdy spadający liść ją śpiewa. To minie. To minie. To minie. Jesienna mantra o zmianie. To minie. To minie. Natura daje fantastyczną lekcję, o tym, że zmiany są piękne. To minie. Wszystko, co cię martwi, boli – minie. Zechciej usłyszeć tą pieśń. Pozwól. Poczuj. Dzięki tej pieśni melancholia staje się nieodłącznym elementem jesieni. Wydaje się nam, że to spadek nastroju, że może chandra. A może tylko czujemy pod skórą tą pieśń? Jest cichym drogowskazem, nie zagrożeniem.
Jesień sprawia, że zwalniasz. Zamykasz oczy. „Wspaniała, cicha przestrzeń trzyma całą naturę w swoich objęciach. Trzyma ona również ciebie”(Eckhart Tolle „Mowa ciszy. Twoje codzienne wsparcie”, str. 87, 2017). Jest bezpiecznie. Uspokajasz oddech. W głowie robi się ciszej. Czujesz to. A gdybym ci powiedziała, że to nie jesienne przygnębienie? Może po prostu zaczynasz słyszeć siebie? Twoje niezaspokojone pragnienia, niespełnione marzenia, wątpliwości, porzucone talenty i ukryte przed całym światem: nie jestem tym, kim pokazuję, że jestem. W ciszy trudno jest machnąć ręką na to, że jesteś w miejscu gdzie wcale nie chcesz być, robisz to, czym wcale nie chcesz się zajmować. Tutaj doskonale odczuwasz to, co ci służy, a co nie. W ciszy po prostu wracasz do siebie. Zaczynasz się słyszeć.
Jesień. Opadają hałaśliwe iluzje. Odchodzą głośne mistyfikacje. Cisza. Tutaj tak łatwo możesz poczuć własną obecność. Własną prawdę. Oddychaj. Wreszcie JESTEŚ. Sobą. Takim pozostań. Taką bądź. Nie bój się. Na wiosnę znów zazieleni się początek. Od ciebie zależy, czy będzie prawdziwy. Jakby to było gdyby był?

Pytasz mnie, jak się czuję. Tak, jak czuć się może
Człowiek dość pełnoletni w końcu listopada,
Gdy w niebie zmierzch pochmurny i błoto na dworze,
A za oknem bez przerwy deszcz ze śniegiem pada.

Lecz zbyt o dnia i roku nie troszcząc się porę,
Bo po słocie pogoda idzie wieczną zmianą,
Więc też o wschodzie słońca wiersz piszę wieczorem,
A nokturny w słoneczne grywam tylko rano.

I jestem zawsze ufny i pełen pewności
Czekając niezachwianie tej chwili jedynej,
Gdy ujrzę, że na świecie są same radości,
I zegar na raz wszystkie wskazuje godziny.
Leopold Staff „List”

Medytacja solfeżowa 963 Hz „Jestem”
W codziennym zabieganiu trudno nam osiągnąć stan ciszy, moment, w którym możemy poczuć samych siebie.
Żeby ułatwić ci komfortowe odczucie siebie, nagrałam medytację solfeżową w częstotliwości 963 Hz.
Każdy dźwięk, który pojawia się w utworze, to mój głos. Odwołuję się w ten sposób do pierwotnych metod leczenia wibracją ludzkiego głosu.
Medytacją jest oparta na pulsie o 20-sekundowych interwałach mobilizując w ten sposób ciało fizyczne i energetyczne do
normalizacji naszego tzw. „pierwotnego oddechu”, którego prawidłowy rytm to trzy cykle na sekundę.
Częstotliwość solfeżowa 963 Hz:

  • aktywuje szyszynkę odpowiedzialną za wytwarzanie melatoniny – hormonu snu, dlatego poleca się ją osobom chronicznie
  • zmęczonym, żyjącym w stresie, cierpiącym na bezsenność, mającym problemy z zachwianiem rytmu dobowego
  • w czasach starożytnych używana jako częstotliwość lecząca ciało, umysł i duszę
  • równoważy ciało na poziomie fizycznym i duchowym, przywraca organizm do swojego pierwotnego, idealnego stanu

O muzyce solfeżowej możesz poczytać 🎶 tutaj 
Czas trwania: 10 min
Jak przeprowadzić medytację:
Nie słuchaj prowadząc auto. Użyj słuchawek.
Znajdź ciche, spokojne miejsce. Przyjmij wygodną pozycję.
Wsłuchaj się w mój głos. Przywołaj uczucie wdzięczności. Utrzymuj w sobie to uczucie przez całą medytację.
Oddychaj głęboko.
Kiedy poczujesz, do uczucia wdzięczności dołącz intencję: JESTEM. Wdech…wydech… JESTEMJESTEM
Efekt: Poczujesz się wyciszony i zrelaksowany. Podniesiesz swoje wibracje.
Przyjemnego słuchania.
Bądźcie zdrowi i szczęśliwi,
#Agnieszka


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *